Czy to kultura osobista, czy już reakcja obronna Twojego ciała?

Miła, pomocna, niezastąpiona. Jak people-pleasing staje się strategią przetrwania.

Cześć,

Nie każda „miła kobieta” jest people-pleaserką. Ale jeśli Twoje „tak” pojawia się szybciej niż kontakt z własnym ciałem, jeśli najpierw czujesz cudze napięcie, a dopiero potem własne potrzeby, jeśli odmowa wywołuje w Tobie poczucie winy większe niż zdrowy rozsądek — być może wcale nie mówimy o kulturze osobistej.

Być może mówimy o automatycznej reakcji Twojego układu nerwowego.

People-pleasing nie jest po prostu „byciem miłą”. W wielu przypadkach to wyuczona strategia regulowania zagrożenia relacyjnego: próba utrzymania bezpieczeństwa przez zgodę, dostosowanie, przewidywanie cudzych potrzeb i paniczne unikanie konfliktu.

Tu kryje się ważne rozróżnienie: nie każda uprzejmość, empatia czy elastyczność to problem. On zaczyna się wtedy, gdy Twoje ciało i układ nerwowy traktują czyjeś niezadowolenie, krytykę lub ryzyko odrzucenia jak realne niebezpieczeństwo. Wtedy przestajesz wybierać spokojnie: „chcę pomóc”, a zaczynasz reagować automatycznie: „muszę być bezproblemowa, bo inaczej coś stracę”.

W literaturze klinicznej (m.in. w pracach Pete’a Walkera) ten stan nazywa się reakcją fawn, a jego naukowym, psychotraumatologicznym odpowiednikiem jest appeasement (badania Schlote z 2023 r.). To zakorzeniona w nas strategia przetrwania, uspokajanie i zjednywanie sobie źródła zagrożenia, by uniknąć krzywdy lub odrzucenia.

Fawn to nie jest świadoma decyzja z serii: „jestem taka dobra”. Fawn to zapis w ciele, który mówi: „Nauczyłam się być łatwa w obsłudze, bo kiedy byłam trudna, robiło się niebezpiecznie”.

Współczesne „zagrożenie” dla ambitnej kobiety rzadko oznacza niebezpieczeństwo fizyczne. Dla osoby z historią przemocy emocjonalnej, zawstydzania lub silnego warunkowania na bycie „grzeczną dziewczynką”, zagrożeniem staje się:

  • czyjaś złość lub chłód,

  • mail od szefa bez ani jednej emotki,

  • cisza po wysłanej wiadomości,

  • postawienie klientce twardej granicy cenowej.

I wtedy Twój organizm zaczyna reagować tak, jakby stawką było Twoje przetrwanie społeczne. Zanim w ogóle pojawi się jakakolwiek racjonalna myśl, w ciele rodzi się potężne napięcie. Dopiero sekundę później przychodzi automatyczny ratunek: „jasne, zrobię to”, „nie ma problemu”, „dopasuję się”.

Ekspertki na zakręcie często nie mają problemu z kompetencjami. Mają problem z tym, że ich ciało nadal uważa widoczność, odmowę i konflikt za gigantyczne ryzyko.

W kolejnym mailu pokażę Ci, jak ten mechanizm potrafi przebrać się w ciuchy „wysoko funkcjonującej profesjonalistki” i jak uderza w nas poprzez… nadmierną produktywność i perfekcjonizm.

A jak to wygląda u Ciebie? Czy zdarza Ci się czuć fizyczne napięcie na samą myśl o tym, że ktoś może poczuć się zawiedziony Twoją odmową? Odpisz na tego maila – chętnie przeczytam Twoją historię.

Ściskam,

Monika

0 0 głosy
Ocena artykułu
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Zgoda na pliki cookie z Real Cookie Banner