Gdy problemem nie jest Twoja głowa, ale… otoczenie

Parasol w budynku z dziurawym dachem, czyli o paradoksie intruzki

Czy to na pewno syndrom oszustki, czy może niesprzyjające środowisko?

W poprzednim wpisie rozłożyłyśmy na czynniki pierwsze mechanizm zjawiska impostora. O zjawisku tym mówi się najczęściej jak o indywidualnym problemie kobiety – czymś, co trzeba „wyleczyć” w jej głowie.

Tymczasem najnowsze badania pokazują coś zupełnie innego: niepewność bywa uzasadnioną reakcją na otoczenie, które konsekwentnie daje kobiecie do zrozumienia, że nie pasuje do miejsca, które zajmuje.

Kobiety nadal funkcjonują w kulturze, w której kompetencje, autorytet i przywództwo są oceniane przez pryzmat płciowych oczekiwań. Mężczyzna w wielu środowiskach jest najpierw postrzegany jako profesjonalista, a dopiero później oceniany. Kobieta częściej musi najpierw przejść nieformalny test wiarygodności. Co więcej, jako ekspertki wpadać możemy w klasyczny mechanizm podwójnego związania.

Masz być:

  • Kompetentna, ale nie onieśmielająca.
  • Ambitna, ale nie bezwzględna.
  • Widoczna, ale nie skupiona na sobie.
  • Stanowcza, ale nadal ciepła i dostępna.

Niezależnie od wybranej strategii, ryzykujesz negatywną ocenę. Jeśli przez lata otrzymujesz tak sprzeczne komunikaty, Twoja niepewność nie jest irracjonalna. To wynik bardzo uważnego odczytywania otoczenia.

Paradoks intruzki

Badaczki analizujące doświadczenia kobiet w medycynie zaproponowały pojęcie paradoksu intruzki. Kobieta może nie tyle błędnie uważać, że nie pasuje, ile trafnie odczytywać sygnały środowiska, które rzeczywiście nie traktuje jej jak pełnoprawnej uczestniczki. Jeśli Twoje wypowiedzi na spotkaniach są przerywane, Twoje pomysły zyskują uznanie dopiero wtedy, gdy powtórzy je kolega, a Ty rzadko widzisz inne kobiety na stanowiskach decyzyjnych – myśl „nie pasuję tutaj” nie jest błędem poznawczym. Jest trafną diagnozą kultury organizacyjnej. Nazwanie tego wyłącznie „syndromem oszustki” jest dla instytucji szalenie wygodne. Zamiast zmieniać kulturę spotkań, procedury awansów czy eliminować mikroagresje, organizuje się warsztaty z budowania pewności siebie. To jak rozdawanie parasoli w budynku z dziurawym dachem. Chwilowo pomaga, ale nie usuwa źródła problemu.

Paliwo perfekcjonizmu

Narzędziem, którym próbujemy się w tym dziurawym budynku chronić, staje się perfekcjonizm. Porównujesz swoje działanie nie z realistycznym standardem, ale z wyobrażonym ideałem: ekspertki, która zawsze zna odpowiedź, nigdy się nie myli, nie doświadcza zmęczenia i doskonale radzi sobie ze stresem.

Organizacje bezwstydnie korzystają z efektów tej niepewności. Cenę w postaci chronicznego wyczerpania i zaniżonych stawek płacisz Ty sama.

W kolejnym, ostatnim wpisie z tej serii, porzucimy teorię na rzecz twardej praktyki. Opowiem Ci o tym, co naprawdę pomaga odzyskać sprawczość i dlaczego wcale nie musisz czuć się pewnie, żeby działać kompetentnie.
Widzisz te sprzeczne oczekiwania wobec kobiet w swojej branży?
0 0 głosy
Ocena artykułu
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Zgoda na pliki cookie z Real Cookie Banner