Cześć!
Ostatnio pisałam o tym, jak system przykleja nam łatki „trudnych”, gdy tylko zaczynamy twardo stąpać po ziemi. Dzisiaj chcę pójść o krok dalej i dotknąć czegoś, co boli jeszcze bardziej.
Przez lata myślałyśmy, że największym problemem jest to, że świat nam odmawia. Że prestiżowe czasopisma, wysokie stanowiska i wielkie sceny mówią kobietom: „nie teraz”, „nie Ty”.
Intuicyjne, prawda? Ale najnowsze dane m.in. badanie opublikowane w eLife, przeprowadzone na grupie blisko 5000 naukowców, pokazują coś, co zmienia reguły gry.
Okazuje się, że w najbardziej prestiżowych miejscach (jak Nature, Science czy PNAS) różnice w akceptacji tekstów kobiet i mężczyzn są znikome. Szok? Prawdziwa przepaść pojawia się wcześniej: kobiety po prostu rzadziej wysyłają tam swoje prace.
Nierówność nie zawsze polega na tym, że drzwi są zamknięte. Czasem polega na tym, że nawet do nich nie pukamy.
Dlaczego tak się dzieje?
● Perfekcjonizm jako strategia przetrwania: Częściej niż mężczyźni uznajemy, że nasz projekt „nie jest wystarczająco przełomowy”.
● Wewnętrzna komisja śledcza: Zamiast oceniać jakość pracy, podnosimy sobie poprzeczkę wejścia tak wysoko, że same nie mamy siły jej przeskoczyć.
● Pułapka „trzech ciast”: To ten moment, gdy myślisz: „Upiekłam tylko trzy rodzaje ciasta, więc głupio mi zapraszać gości”. Brzmi odpowiedzialnie? W rzeczywistości to mechanizm, który trzyma Cię w cieniu.
Zadaj sobie dzisiaj jedno niewygodne pytanie: Do jakiego „Nature” w swoim życiu (projektu, awansu, sceny) nie wysłałaś zgłoszenia, bo uznałaś, że jeszcze nie jesteś „bezdyskusyjnie doskonała”?
W kolejnym mailu opowiem Ci o tym, kto nam w tym „pomaga” i dlaczego herbata z melisy bywa bardziej szkodliwa niż otwarty konflikt.
Daj znać, czy masz w szufladzie coś, co czeka na „idealny moment”.
Ściskam, Monika
+48 509 775 561
kontakt@ekspertkanazakrecie.pl