„Jak wykorzystać wiedzę, by wydostać się z trudnej sytuacji?” [Drugi dochód akademiczki]
Dlaczego dodatkowa praca ekspertki to nie lifestyle, lecz próba przetrwania i odzyskiwania autonomii.
W marcu 2026 roku prestiżowe czasopismo „Nature” opublikowało wyniki ankiety: aż 46% doktorantek i doktorantów zadeklarowało posiadanie drugiego źródła dochodu. Powód? Wzrost kosztów życia i niewystarczające stypendia.
To nie jest jednak tylko problem doktorantów. Wystarczy zajrzeć na fora internetowe: adiunktki i badaczki pytają o szkolenia, tutoring, doradztwo rekrutacyjne czy konsulting. W jednym z dyskusyjnych wątków padło poruszające pytanie: jak wykorzystać swoje akademickie kompetencje, aby uzyskać dochód, który pozwoli wydostać się z przemocowej relacji?
Prekarność to coś więcej niż umowa zlecenie
W szerszym sensie prekarność to ograniczona przewidywalność kariery, uzależnienie od krótkoterminowych grantów i przeniesienie ryzyka z instytucji na kobietę.
Możesz mieć formalny etat na uczelni, a jednocześnie żyć w ekonomicznej niepewności:
- Nie wiedzieć, czy projekt zostanie przedłużony za rok.
- Dźwigać nadmiar nieodpłatnej dydaktyki.
- Czekać miesiącami na rozstrzygnięcie konkursu NCN lub NCBR.
W takich warunkach popularne słowo „side hustle” (dodatkowe zajęcie) bywa analitycznie mylące. Nadaje zjawisku lekki, niemal modny, lifestyle’owy charakter. Sugeruje, że robisz to dla rozrywki lub kaprysu. Tymczasem w wielu przypadkach mówimy o pracy kompensacyjnej – dodatek ma po prostu pokryć systemowe niedobory podstawowej pensji.
Pieniądze jako zasób autonomii
Indywidualna przedsiębiorczość nie naprawi szkolnictwa wyższego i nie podniesie systemowo płac. Jednak na poziomie jednostki własne pieniądze są zasobem bezpieczeństwa i sprawczości.
Dodatkowy dochód drastycznie zmienia Twoją relację z instytucją lub trudnym środowiskiem:
- Łatwiej powiedzieć „nie” nieodpłatnej pracy po godzinach.
- Łatwiej odejść z toksycznego zespołu lub niezdrowej relacji prywatnej.
- Zyskujesz realny wybór i przestajesz być więźniem jednego źródła utrzymania.
Pragnienie stabilności i godnych zarobków na uczelni nie jest brakiem ambicji. Ale dopóki system nie działa, tworzenie własnych źródeł dochodu staje się racjonalnym aktem odzyskiwania kontroli nad własnym życiem.
W kolejnym wpisie przyjrzymy się fałszywej alternatywie: czy akademiczce powinno zależeć na pieniądzach, czy na prestiżu i misji?
A jak to wygląda u Ciebie? Czy zdarzyło Ci się szukać drugiego dochodu, by poczuć większe bezpieczeństwo?